Ale co z tego
noga na gaz
i z rury dym, pięć do setki
kufer na hajs, prestiż itepe
mała patrz,
ty byłaś miss, a teraz żona
botox na twarz
a ja, a ja, ten sam
wszystko miałaś, bo dostałaś
ale co z tego?
wypruwałem sobie żył
poszłaś z kolegą
czasem trochę pokrzyczałem
ale co z tego?
o miłości wciąż gadałaś
i moim ego
ma się ten styl
i siedem zer też na koncie
życie to film, lista płac, the end
mała patrz
już chętne są na twą rolę
nie jest ci żal?
to ja, to ja, ten sam
wszystko miałaś, bo dostałaś
ale co z tego?
wypruwałem sobie żyły
poszłaś z kolegą
czasem trochę pokrzyczałem
ale co z tego?
o miłości wciąż gadałaś
i moim ego
wszystko miałaś, bo dostałaś
ale co z tego?
wypruwałem sobie żyły
poszłaś z kolegą
czasem trochę pokrzyczałem
ale co z tego?
teraz chcesz mi zabrać kasę
a jeszcze czego?
wszystko miała, bo dostała
ale co z tego?
za pieniądze kupisz wszystko
a więc dlatego!
Biała Perła - mój żaglowiec
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Julian Mere
Dzisiaj mijam Labrador
Mój żaglowiec każdy zna
Żagle rude jak ogień
Unoszą mnie hen w dal
Czeka tam na mnie ona
Taka piękna, boska tak
Jest i snem, i dniem, i łzą
Ma w oczach żar
Paru słów, mowy ciał
Tego chcę, kiedy już dopłynę
Życie ma miłości smak
Ona to pragnienia moc
Płyń, „Biała perło”, tam płyń
Gdzie czeka mnie, malachitowe królestwo
Płyń, rozwiń żagle i płyń
Znów wzywa mnie, cudownej przygody głos
Tyle znam dobrych portów
Wysp samotnych w miastach złych
Kiedy boli mnie życie
Odpływam tam gdzie są
Każdy ma "Białą perłę"
Płynie tam gdzie szczęścia brzeg
I chce śnic, chce żyć, chce być
Jak król, jak gość
Paru słów, mowy ciał
Tego chcę, kiedy już dopłynę
Życie ma miłości smak
Ona to pragnienia moc
Płyń, „Biała perło”, tam płyń
Gdzie czeka mnie, malachitowe królestwo
Płyń, rozwiń żagle i płyń
Znów wzywa mnie, cudownej przygody głos
Czekam wciąż
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Waldemar Tkaczyk
Sam od lat, wśród setek gwiazd
Obco, pusto, skamieniały czas
Śmierć o krok, o tlenu łyk
Nie chcę odejść, pragnę dalej żyć
Czekam wciąż, wierzę wciąż
Że może coś się zmieni
Czekam wciąż, wierzę wciąż
W szczęśliwy los
Gwiezdny pył, jedyny świat
Ziemia milczy o miliony lat
Ekran zgasł, zaklęty krąg
Nie znam kursu, dokąd wrócić mam
Czekam wciąż, wierzę wciąż
Że może coś się zmieni
Czekam wciąż, wierzę wciąż
W szczęśliwy los
Fahrenheit
Przez Długi Targ do ciebie
Co noc co noc jak kot
Przemykam się lecz ciągle nie wiem
Czy czasem to nie błąd
Do bramy nieba zmierzam
Otwiera się sezam
Miewam raj
Piekło mam
Z tobą wszystko inne jest Fahrenheit
Światła lamp i kocie łby Fahrenheit
Pierwszy pocałunek nasz krótki slajd
I gdy już zostawisz mnie Fahrenheit
Gdy rozum mój niepewien
Co noc co noc ta mgła
Odwracam wzrok nie patrzę za siebie
Lecz co mi to dziś da?
Do bramy nieba zmierzam
Otwiera się sezam
Miewam raj
Piekło mam
Z tobą wszystko inne jest Fahrenheit
Światła lamp i kocie łby Fahrenheit
Pierwszy pocałunek nasz krótki slajd
I gdy już zostawisz mnie Fahrenheit
Z tobą wszystko inne jest Fahrenheit
Kontynenty nasze dwa, wspólny rajd
Pierwszy pocałunek nasz krótki slajd
I gdy już zostawisz mnie Fahrenheit
Jaki jest wolności smak
Cisza dokoła jak w oku cyklonu
ostatniej rundy to czas
Nie było wyjścia - to sprawa honoru
Niech zbudzi się wolny kraj
Hej ty, hej ty powiedz o czym marzysz
gdy dziś, gdy dziś wali się twój dom
Zbudź się i wstań, nie zmarnujmy tej szansy
Niech zagra nam złoty dzwon.
Jaki jest wolności smak
jeszcze nie wie nikt
Widać już nadziei blask
dla niej warto żyć
Nie dało się dłużej żyć na kolanach
walimy więc pięścią w mur
Milion uderzeń - otworzy się brama
a za nią niebo bez chmur.
Hej ty, hej ty powiedz o czym marzysz
gdy tu, gdy tu krajem rządzi mróz
Zbudź się i wstań, płynie już rzeka lawy
Za oknem jutro ze snów
Jaki jest wolności smak
chcę dowiedzieć się
W górę serca, wolny kraj
już obudził się
Jaki jest wolności smak
jeszcze nie wie nikt
Widać już nadziei blask
dla niej warto żyć
Kochać cię za późno
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Waldemar Tkaczyk
Już zamknięty tamten czas kolorowych dni
Przeleciało tyle lat niczym parę chwil
Tak daleko jesteś dziś, nawet nie wiem, gdzie
Pozostało kilka zdjęć, listy pokrył kurz
Kochać cię, kochać cię
Już dzisiaj za późno
Wierzyć ci, wierzyć ci
Już dzisiaj za późno
Z tobą być, razem być
Już dzisiaj za późno
Kochać cię, kochać cię
Za późno już
Robi ze mną los, co chce, już nie bronię się
Brak mi sił walczyć znów i nie warto już
Gdybym kiedyś spotkał cię, nie obejrzę się
Sensu brak, finał znam tej tragedii snów
Kochać cię, kochać cię
Już dzisiaj za późno
Wierzyć ci, wierzyć ci
Już dzisiaj za późno
Z tobą być, razem być
Już dzisiaj za późno
Kochać cię, kochać cię
Za późno już
Miłość, to dwoje nas
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Julian Mere
Szedłem sam bo taki miałem styl
Nie myślałem że odmienię kiedyś się
Cały świat był dla mnie tylko mój
Wszystkie drogi prowadziły tam gdzie chcę
Przyszłaś ty i coś zmieniło mnie
Życie stało się tak nierealnym snem
Chodzę w nim i pragnę ile sił
By on trwał choć przyjaciele mówią że
Miłość przychodzi i odchodzi
Miłość porywa nas i porzuca
Miłość jest ogniem i jest tchnieniem
Miłość to dwoje nas - na huśtawce
Teraz wiem że aby kochać cię
Muszę z losem walczyć nie poddawać się
Znosić ból gdy atakuje mnie
Znosić zachwyt by nie pękło serce me
Mówisz mi że każdą z pięknych chwil
Trzeba w sobie ukryć jak największy skarb
Żeby czas ten nasz największy wróg
Nie pokonał serc kamienie czyniąc z nas
Miłość przychodzi i odchodzi
Miłość porywa nas i porzuca
Miłość jest ogniem i jest tchnieniem
Miłość to dwoje nas...
Minerał życia
Galaktyczna toń otacza mnie
Gdzie jest Twoja twarz, Twoja dłoń ?
Już nie widzę, hologram znikł
Wracać czas
Galaktyk moc od lat pociąga mnie paletami barw
Czaruje wciąż dźwiękiem słów, światłem słońc
Przybyłem więc zobaczyć, czy tu jest
Może lepszy świat, niż ten co znam
Nie znalazłem nic
Wracam tam gdzie nasz dom
Gwiezdne drogi zwiodły mnie
Minerał życia mam
Jego mocą jesteś ty
Odległy świat i cień kosmicznych mgieł zakrywają wstyd
Milczenia słońc, gwiezdnych kłamstw, pustych serc
Nie szukam już odległych szczęść, bo wiem
Że nie znajdę ich, zawracam więc
Chcę być tam gdzie ty
Wracam tam gdzie nasz dom
Gwiezdne drogi zwiodły mnie
Minerał życia mam
Jego mocą jesteś ty
Wracam tam gdzie nasz dom
Gwiezdne drogi zwiodły mnie
Minerał życia mam
Jego mocą jesteś ty
Nasze rendez-vous
Tak często cię spotykam
Przechodzisz obok mnie
Lecz rzadko patrzysz w moją stronę
Nie mogę cię zatrzymać
Rozpływasz się jak sen
Nie słyszysz nawet kiedy wołam cię
Ze stu snów ten jeden chcę naprawdę przeżyć
Ze stu twarzy twoją chcę naprawdę mieć
Nasze rendez-vous
Tylko w wyobraźni
Rendez-vous, moich snów
Nasze rendez-vous
Tylko w wyobraźni
Rendez-vous, moich snów
Pojawiasz się na chwilę
Wzrokiem doganiam cię
Lecz zaraz znikasz nawet nie wiem gdzie
Czy kiedyś cię odnajdę
Czy powiem to co chcę
Czy zawsze będę żył marzeniem
Ze stu snów ten jeden chcę naprawdę przeżyć
Ze stu twarzy twoją chcę naprawdę mieć
Nasze rendez-vous
Tylko w wyobraźni
Rendez-vous, moich snów
Nasze rendez-vous
Tylko w wyobraźni
Rendez-vous, moich snów
Niech noc połączy
Znam siebie na pamięć
Zalety i wady
Wiem dobrze jak w życiu
Mieć twarde zasady
I mówić nie.......
Lecz nagle się zjawia
Nie wiem o niej nic
Ma w oczach ten błysk
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy podmuch i płomień
Nie wiem kim jesteś nawet w połowie
I nie obchodzi mnie to
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy ciemność i promień
Niech świat się dowie czegoś o sobie
Tak jeszcze nie kochał nikt
A było tak pięknie
Plan życia był prosty
By więcej mej ciszy
Nikt nigdy nie zmącił
Lecz oto jest..........
W jej oczach jest magia
Wiem to tylko ja
I nie oddam jej
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy podmuch i płomień
Nie wiem kim jesteś nawet w połowie
I nie obchodzi mnie to
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy ciemność i promień
Niech świat się dowie czegoś o sobie
Tak jeszcze nie kochał nikt
Najjaśniejsza z gwiazd
Dobre, piękne sny
I księżyca blask
Cały świat to ty
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy podmuch i płomień
Nie wiem kim jesteś nawet w połowie
I nie obchodzi mnie to
Niech noc połączy wodę i ogień
Niech noc połączy ciemność i promień
Niech świat się dowie czegoś o sobie
Tak jeszcze nie kochał nikt
Nietykalni - skamieniałe zło
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Waldemar Tkaczyk
Kim też są, że mają nas za nic
Przecież ból ich zrodził ten sam
Jaki znak na niebie zastali
Że teraz nie chcą go znać
Kim też są, że wierzą w swe męstwo
I od lat cytują swój mit
Kto im dał tę wiarę w zwycięstwo
A nie nauczył, jak żyć
Nietykalni żyją pośród nas
Nietykalni oszukują czas
Nietykalni ciągle jeszcze są
Nietykalni, skamieniałe zło
Nie od dziś ze światem skłóceni
Myślą, że to ich wybrał los
Wiedzą jak nie chodzić po ziemi
Jak obok być cały czas
Kryją się za ścianą pozorów
Każdy z nich uników zna sto
Ale nikt nie sprawdził na pewno
Jak blisko czasem na dno
Nietykalni żyją pośród nas
Nietykalni oszukują czas
Nietykalni ciągle jeszcze są
Nietykalni, skamieniałe zło
Pekin – digital sound
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Julian Mere
Przed nami wielki Pekin
Świat go tygrysem zwie
Elektroniczny gigant
Odkrywa szaty swe
Tysiące fabryk, pośród wiekowych pagód
Miliony jak mrówki pracują w dzień i w nocy
Shaolin technik, „digital sound of china”
Produkcja podróby zalewa świat
Tybetański śpiewa mnich
O wolności pieśń
Maszyn huk zagłusza go
Technologii zwierz
Słyszysz jak wymierza rytm
Gong czerwonych hien
Chiński zegar bije wciąż
Z placu Tien An Men
Tam Budda i Konfucjusz
Mają świątynie swe
Mądrości i harmonii
Nauczał Lao Tse
Tysiące marzeń, spadło w czerwone Tao
Jedwabie na mundur zamienił cesarz Mao
Wybuchła waza, pełna klejnotów Azji
I skarbów ukrytych dynastii Ming
Tybetański śpiewa mnich
O wolności pieśń
Maszyn huk zagłusza go
Technologii zwierz
Słyszysz jak wymierza rytm
Gong czerwonych hien
Chiński zegar bije wciąż
Z placu Tien An Men
Przytul mnie
Przytul mnie, pomóż mi przetrwać noc
Przytul mnie, w butelce widać dno
Papierosa niech blask wiedzie nas przez noc
Przytul mnie, z twych ramion zbuduj schron
Późno już, nawet już knajpy śpią
Nocną pieśń śpiewa ostatni gość
Nieznajomi we mgle gubią się od lat
Przytul mnie, oddal ode mnie strach
Przytul mnie
Noc jest wielkim kosmatym pająkiem
Który czyha na nas
Tylko we dwoje mamy jakąś szansę
Przytul mnie, lampą nocy bądź
Przytul mnie, prowadź mnie poprzez mrok
Tak daleko jest brzask, aż nie widać go stąd
Przytul mnie, z twych ramion zbuduj schron
Siedem piekieł
Siedem piekieł, siedem dni
Wszystko mogę oddać Ci
Tylko nie chciej za mnie żyć
Siedem pieśni, siedem dusz
Światy, dźwięki, resztki snu
Tylko nie mów, co mam czuć
Bramy raju, barów drzwi
Mogę oddać Ci już dziś
Tylko nie mów, gdzie mam iść
Księgi, wstążki, wino, chleb
Zabierz wszystko, wszystko weź
Tylko nie mów, czego mam chcieć
Niebo na chwilę jest tu
Nie bądź dozorcą mych snów
Wolność jest dla mnie, jak tlen
Bez niej oddycha się źle!
Siedem piekieł, siedem dni
Wszystko mogę oddać ci
Tylko nie chciej za mnie żyć
Siedem pieśni, siedem dusz
Światy, dźwięki, resztki snu
Tylko nie mów, co mam czuć
Bramy raju, barów drzwi
Mogę oddać Ci już dziś
Tylko nie mów, gdzie mam iść
Księgi, wstążki, wino, chleb
Zabierz wszystko, wszystko weź
Tylko nie mów, czego mam chcieć
Niebo na chwilę jest tu
Nie bądź strażnikiem mych dróg
Kochaj, jak pragniesz, jak śnisz
Tylko mi nie mów, jak żyć
Zabierz sobie świat
Daj mi żyć jak wiatr
Gnać na oślep w dół
Wrócę bardziej Twój
Niebo na chwilę jest tu...
Za ciosem cios
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Waldemar Tkaczyk
Ten pierwszy raz, gdy powiedziałaś "tak"
Ten pierwszy raz w pamięci ciągle mam
Za tamtą noc, za tamtych parę chwil
Świat oddałbym, a dzisiaj tylko żal
Za ciosem cios, każdego dnia
Dopada mnie, nie pozwala żyć
Za ciosem cios, jak boży bicz
Powraca wciąż tylko jedna myśl
Za ciosem cios, to tamten dzień
To zdrady smak, pożegnania smak
Za ciosem cios, to każda noc
Gdy zjawiasz się, ale tylko w snach
Do tamtych miejsc, gdzie kiedyś ja i ty
Do tamtych miejsc nie wrócę nigdy już
Nie znajdę nic, co kiedyś było w nas
Jednego chcę, zobaczyć cię przez chwilę
Za ciosem cios, każdego dnia
Dopada mnie, nie pozwala żyć
Za ciosem cios, jak boży bicz
Powraca wciąż tylko jedna myśl
Za ciosem cios, to tamten dzień
To zdrady smak, pożegnania smak
Za ciosem cios, to każda noc
Gdy zjawiasz się, ale tylko w snach
Bez ograniczeń energii 5-10-50
Mc Silk i oryginalne Kombi
Sławek Łosowski on ma ten styl
Nie do podrobienia choć próbowało wielu
Mimo to nie dało rady do dziś
Minęło już pięćdziesiąt lat
To kupę czasu i drogi szmat
Bez drogich szmat, ale sercem na ramieniu
Celem drogi jest zostawić ślad
Choć doświadczenia bagaż z roku na rok się rozrasta
Spoko pomieścimy go i wszystkich Was
Bo bez obawy mamy Kombi
A Kombi ma w podłodze gaz
Bitami pukamy do nieba bram
W polemikę z hejterami się nie babram
Love and peace, kanabis i zwiss na diss,
A na bis zajebisty funk!
Ładuj się energią, poczuj w sobie moc
Loguj się do światła, nim dopadnie noc
Bez ograniczenia, mega płynie prąd
Pięć-dziesięć-pięćdziesiąt, łysy trzyma front
To jest taki kawałek co co kawałek
Z telefonu na ulicy nie usłyszysz go
To uczta melomana bez małży, wina
Kiedy małżowina chłonie ją
Mistyka mistyka żywego wokalu
Nie auto-tune co track
Bez gwałtu tu, na uszach melomana
To nie moda, to pokona czas
Łączy pokolenia niczym PS PRO
Żywa energia nieważny rok
No bo pasja jest uniwersalna
A my mamy ją tu razy sto!
To przesył energii między dekadami
Kiedy noga chodzi sama, czy Ty czujesz to
Wiec łap zadyszkę, to nie bit za dyszkę
Ja dodaję połamane flow
Ładuj się energią, poczuj w sobie moc
Loguj się do światła, nim dopadnie noc
Bez ograniczenia, mega płynie prąd
Pięć-dziesięć-pięćdziesiąt, łysy trzyma front
Istnieje wokół nas
Energetyczny świat
Dostarcza moc na czas
Przez światłowodów trakt
Ładuj się energią, poczuj w sobie moc
Loguj się do światła, nim dopadnie noc
Bez ograniczenia, mega płynie prąd
Pięć-dziesięć-pięćdziesiąt, łysy trzyma front
Black and white
Żyjesz jak rakieta, wręcz uwielbiasz start
Mówią: mostów nie pal, śmiechem gasisz strach
Ziemia twa ma inny kształt, kostki wziętej z gry
Stoisz u fortuny bram, butem kopiąc drzwi
Krzyczysz: większy kontrast, tylko czerń i biel
W życiu nie ma środka, kochaj, rządź i dziel
Twa zakrętka bawi mnie, chociaż tęczy żal
Skąd tak dobrze znamy się, jestem taki sam
Twój normalny dzień zawsze black and white
Kiedy kochasz się, zawsze black and white
Kiedy pijesz coś, zawsze black and white
Twe kolory to zawsze black and white
Czerwień i czerń
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Julian Mere
Taniec twój porwał mnie
Ten ton muzyki obudził łzę
Miałem być zimny jak czarna noc, ale płonę
Tańczysz wciąż, mijasz mnie
Czarna sukienka, dotykam jej
Spala mnie miłość i widzę wciąż, czarnoczerwień
Cały w zachwycie trwam
Czerwień i czerń
Czerwień - czerń, czytam je
Kolor muzyki odpływa gdzieś
Szukam go stale bo widzę sens, barw harmonii
Kolor jest w ruchu twym
W każdym dotknięciu wrażliwych stóp
Fruniesz nad ziemią w czerwieni swej, tak jak feniks
Cały w zachwycie trwam
W czarnoczerwieni serc
Cały w zachwycie jak
Czerwień i czerń
Boże mój daj mi moc
Niechaj anioły rozświetlą świat
Bym mógł zobaczyć na nocnym tle, ust jej czerwień
Tańczysz wciąż, mijasz mnie
Czarna sukienka, dotykam jej
Spala mnie miłość i widzę wciąż, czarnoczerwień
Cały w zachwycie trwam
W czarnoczerwieni serc
Cały w zachwycie jak
Czerwień i czerń
Gwinea
Jestem, czuję i jestem
Lecę nad ziemią gdzieś bliżej gwiazd
Oczy karmię bezkresem
Z każdym oddechem maleje świat
Z wiatrem popłynę
Od lądu przez żar
Przez czarny kontynent w ocean fal
Pięknem świat mnie odurzył
By to opisać brakuje słów
Żadna z ziemskich podróży
Nigdy nie była tak blisko snów
Płynę, tam płynę
Pod niebem mknę w dal
Przez czarny kontynent w ocean fal
Jeszcze wszystko przed nami
Życie to, kochanie, taniec, musisz poczuć rytm
Życie można wziąć pod ramię i zatańczyć z nim
Te rozwiane twoje włosy i rozmyty plan
Czarne oczy iskrzą gdy dla ciebie gram
Tyle ognia ciągle w nas i przed nami dróg
Kocham to, wrócę tu kiedy będę mógł
Jeszcze wszystko przed nami przeżyjemy to znów
Jeszcze wszystko przed nami wciąż tyle gór i mórz
Życie to, kochanie, koktajl lecz nieznany skład
Gdy do głowy nam uderzy nie pójdziemy spać
Jutro będę za daleko ale dzisiaj nie
Twoje oczy iskrzą zachwycają mnie
Tyle ognia ciągle w nas i przed nami dróg
Kocham to, wrócę tu wiem, że będę mógł
Jeszcze wszystko przed nami przeżyjemy to znów
Jeszcze wszystko przed nami wciąż tyle gór i mórz
Tyle ognia ciągle w nas
Przeżyjemy to nie raz
Nie raz, nie dwa to przeżyjemy
Nie raz, nie dwa znów odpłyniemy
Nie raz, nie dwa to przeżyjemy
Nie raz, nie dwa poczujesz rytm
Jeszcze wszystko przed nami przeżyjemy to znów
Jeszcze wszystko przed nami wciąż tyle gór i mórz
Mam cię w snach
W noc pogwizduje wiatr i radio gra
Z papierosa leci dym, trochę nierealny kadr
Parę lat i urósł sad a ja jak zbieg
Bo co z oczu to, z serca wcale nie
Mam cię w snach
Mam cię w chmurze też
Tęskno mi, chociaż u mnie dobrze jest
Mówią, cały świat
Przejdziesz wzdłuż i wszerz
Lecz twój dom to najlepsze z miejsc
W dzień gęsty, młody rój wyfrunął z gniazd
Po ruchomych schodach wciąż biegnie jakby gonił czas
Porósł mech wysoki brzeg a ja jak zbieg
Bo co z oczu to, z serca wcale nie
Mam cię w snach
Mam cię w chmurze też
Tęskno mi, gdy zaglądam do tych zdjęć
Mówią, cały świat
Przejdziesz wzdłuż i wszerz
Lecz twój dom ukochane z miejsc
Mam cię w snach
Mam cię w chmurze też
Tęskno mi, chociaż u mnie dobrze jest
Mówią, cały świat
Przejdziesz wzdłuż i wszerz
Lecz twój dom to najlepsze z miejsc
Miłością zmieniaj świat
Chciałbyś zmieniać cały świat
Toczysz wiele wojen dzień po dniu
Nie pokonasz siłą wszystkich bram
Otwórz serce na miłości dar
Miłością zmieniaj świat
To jest najlepszy czas
Nie pozwól aby zgasł
Żar który w sercu masz
Miałeś w życiu dobre dni
Ale były także noce złe
Dzisiaj możesz przyjąć światła moc
I zobaczyć swego życia cel
Miłością zmieniaj świat
Teraz jest na to czas
Nie pozwól aby zgasł
Żar który w sercu masz
Dwa fronty, miłość i nienawiść
Idź lub stań jak samarytanin
Pokaż co w tobie najlepsze jest
Sprawiaj uśmiechy zamiast łez
To w sercu masz, Pan dał nam ten dar
Stworzył nam świat, ale niszczy go czas
Ty możesz go zmienić, on może być inny
Musisz w to wierzyć, musisz być silny
Miłością zmieniaj świat
Teraz jest na to czas
Nie pozwól aby zgasł
Żar który w sercu masz
Na dobre dni
Kiedy mrok nie daje szans
na bliski sercu spokój
czarny dół pochłania nas
i błoto wiąże kroki
Dłuży się najdłuższą nocą
droga bez nadziei
Ale ty za chmurę skieruj wzrok
- tam widać ląd
Na dobre dni nadejdzie czas
musisz uwierzyć w to
To jasne jak dwa razy dwa
że idzie lepszy rok
Blisko do gwiazd - wystarczy chcieć
a kosmos porwie nas
Są takie dni gdy każdy sen
może się prawdą stać
Dławi cię wieczorny strach
Cienie czają się w kącie
Bura mgła połknęła blask
lęk twoim światem rządzi
Jednak i największy koszmar
kończy się nad ranem
Podnieś się, pomocną przyjmij dłoń
Ktoś woła - chodź!
Na dobre dni nadejdzie czas
musisz uwierzyć w to
To jasne jak dwa razy dwa
że idzie lepszy rok
Blisko do gwiazd - wystarczy chcieć
a kosmos porwie nas
Są takie dni gdy każdy sen
może się prawdą stać
Na dobre dni nadejdzie czas
musisz uwierzyć w to
To jasne jak dwa razy dwa
że idzie lepszy rok
Są takie dni, tak, na pewno
blisko, za zakrętem drogi, wołają Ciebie i mnie
Może się stać prawdą, każdy sen
Niebo, które czeka
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Julian Mere
Zbyt wiele słów
Zbyt wiele skarg
Oddala nas co dzień
Czułości brak
Miłości brak
Wszystko ginie gdzieś we mgle
Co zrobić mamy
Gdy - wciąż płacze ktoś
Co zrobić kiedy ktoś rzuca kamieniem
Tak wiele walki, tak wiele niezgody w nas
Tak wiele niedobrych dróg
Jest obok niebo które czeka byś uniósł się
Jest obok człowiek który kiedyś osuszy łzę
Dotykam rąk
Dotykam ust
Łagodna tak jest dłoń
I budzisz się
Ze złego snu
Nastał nowy dzień twój dzień
Już w oczach nosisz
Przestrzenie zielonych mórz
W źrenicach świecą iskierki od gwiazd
Tak chcesz wykrzyczeć swą prawdę na każdej z dróg
Tak chcesz wyśpiewać swą pieśń
Jest obok niebo które czeka byś uniósł się
Jest obok człowiek który kiedyś osuszy łzę
Niedopowiedzenia
Gdy między nami znów niedopowiedzenia
Nie umiem tak w tym trwać do niespokojnych snów
Gdy snuje się nam nić nieporozumienia
I plącze się nasz los, by zerwać może znów
Szukam
Rozwiązania wciąż szukam
Choć już sobie nie ufam
Może uda się znów
Wierzę w nas jeszcze
Szukam
Rozwiązania wciąż szukam
Choć i Tobie nie ufam
Chcę znów zacząć od słów
Zostanie tyle spraw nie do zakończenia
Nie znaczy nic ten gest, suszony bukiet róż
Bo padło wiele słów nie do zapomnienia
A chciałbym móc, ot tak, zapomnieć o tym już
Żal / gdy jest wciąż / coś nie tak
Choć i żal / tego że / było nam / nie tak źle / nie tak źle...
Teraz żal / gdy jest wciąż / coś nie tak
Choć i żal / tego że / było nam / nie tak źle / nie tak źle / nie...
Szukam
Rozwiązania wciąż szukam
Choć już sobie nie ufam
Może uda się znów
Wierzę w nas jeszcze
Szukam
Rozwiązania wciąż szukam
Choć i Tobie nie ufam
Chcę znów zacząć od słów
Nowy rozdział
Przez wirtualny świat
Gnasz, gubiąc miejsce, czas
Gdy real męczy cię
Skaczesz w sieć!
Tu, kryjąc imię swe,
Stajesz się kopią, tłem
Sieć wciąga w hejtów szlam
Tracisz twarz
Żyj naprawdę, nigdy „kopiuj – wklej”
Bo nie pozna cię twój wierny cień
Walcz ze światem o swój własny świat
Nowy rozdział już otworzyć czas!
Po drugiej stronie cyfr
Mniej idealny byt
Niepowtarzalny świat
Chce ci dać:
Smak pierwszych szczęścia łez
Dreszcz - gdy pokonasz lęk
Coś, czego nie ma nikt
Tylko ty!
Żyj naprawdę, nigdy „kopiuj – wklej”
Bo nie pozna cię twój wierny cień
Walcz ze światem o swój własny świat
Nowy rozdział już otworzyć czas!
Polska drużyna
W szeregu już stanęła drużyna
I odśpiewano hymn
Gotowy jest z orłami na piersiach
Biało-czerwony team
Zamiera ruch, ulice są puste
Polska szykuje się
Piłkarze już na swoich pozycjach
Gwizdek i piłka w grze
Polska drużyna
Się nie zatrzyma
Jedność i siła
Białoczerwonych serc
My na stadionach
I w naszych domach
Jedność i siła
Białoczerwonych serc
Podanie, strzał i akcja za akcją
Dobrze wychodzi gra
Współpraca jest w ataku, obronie
Za chwilę padnie gol
Futbol to sport i gra zespołowa
Uczmy od niego się
Więc razem dziś zbudujmy wspólnotę
Zwycięstwo to nasz cel
Polska drużyna
Się nie zatrzyma
Jedność i siła
Białoczerwonych serc
My na stadionach
I w naszych domach
Jedność i siła
Białoczerwonych serc
Sen za snem
Nie mam nic do stracenia
Od lat o innych nie chcę dbać
Nikt mi nic nigdy nie dał
I sam musiałem wszystko brać
Byłem sam
Zupełnie sam
Byłem sam
Zupełnie sam
I nie było jej w planach
Nie tak widziałem jutra sens
Nagła, niespodziewana
Nie tak wciąż o niej mówi się?
I przyśniłaś się
Sen za snem
I szukałem Cię
Dzień za dniem
Pełno ich, pięknych nie brak
I co, że innych tyle znam
Śniła się tylko jedna
I tę znalazłem sobie sam
Nigdy już
Nie będę sam
Nigdy już
Bo Ciebie mam
I tak śniłaś się
Sen za snem
By żyć jak we śnie
Dzień za dniem
Wyśniłem Cię
Znalazłem Cię
I życie jest jak sen
I tak śniłaś się
Sen za snem
By żyć jak we śnie
Dzień za dniem
Słodkiego miłego życia
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Marek Dutkiewicz
Dobre stopnie za chamstwo masz, to jest to
W nowym zwarciu za faulem faul, nim gruchnie gong
Mówią ci - szmal określa byt, trzymaj tak!
Twarde łokcie pomogą Ci i giętki kark
Czy to już znasz kochanie?
Czy nie wiesz jak to jest?
Czy wierzysz im bez granic?
Czy zechcesz wierzyć mnie?
Słodkiego, miłego życia
Bez chłodu, głodu i bicia
Słodkiego miłego życia
Jest tyle gór do zdobycia
Kto przegrany, nie liczy się, odpada z gry
Całuj klamkę, pohamuj wstręt, cenzuruj sny
A nagrodę dostaniesz za słuszny kurs
Rada głuchych nagrodzi cię, bez zbędnych słów
Czy to już znasz kochanie?
Czy nie wiesz jak to jest?
Czy wierzysz im bez granic?
Czy zechcesz wierzyć mnie?
Słodkiego, miłego życia
Bez chłodu, głodu i bicia
Słodkiego miłego życia
Jest tyle gór do zdobycia
Zaczarowane miasto
muzyka: Sławomir Łosowski | tekst: Sławomir Łosowski
w pewnym mieście tuż po zmierzchu
ludzie tańczą i biegają
domy dziwnie się unoszą
lub znikają
na fasadach firm i banków
kolorowy błysk neonów
dziś w Zaczarowanym mieście
święto klonów
stada dzików oraz jeży
maszerują do fryzjera
w ślubnych sukniach jadą myszy
na rowerach
super zapach się rozchodzi
czarne koty pieką ciasto
złoty deszcz zaczyna padać
na Zaczarowane miasto
